Uwielbiamy wszelkie podróże, bliskie i dalekie, małe i duże. Ale niekiedy wycieczka wiąże się ze spełnieniem marzeń i realizacją pasji. Akurat tak się składa, że część z nas uwielbia jazdę konną, a gdzie wybrać się na konne wojaże🏇 jeśli nie do kolebki konnej jazdy, czyli Azji Środkowej? A jeśli połączymy to z nieziemskimi widokami zaśnieżonych zimowych pasm gór Tienszan🏔️ i w ogóle preferowaniem zimowych klimatów nad letnimi upałami, to mamy już kombinację niesamowitą! Tak też udało się zimą 2026 roku wybrać na taką łączoną wyprawę Mariannie i Magdzie do Kirgistanu🇰🇬 Wyjazd był zorganizowany przez sprawdzonych „Lisowczyków”. Pierwsze szlify z nimi zrobione były w gruzińskim Kaukazie, ale o tym w innym wpisie, natomiast doświadczenie to było na tyle genialne, że współpraca z Lisowczykami na pewno zagości w naszych planach w najbliższych latach.

Dziewczyny zaczęły swoją podróż oczywiście w Biszkeku. Stolica Kirgistanu nie jest najbardziej instagramowym miejscem na świecie, a już w zimowej aurze sprawia raczej kiepskie wrażenie. Ma co prawda swoje plusy, głównie w postaci uwielbianych przez nas zawsze i wszędzie bazarów oraz pysznego jedzenia, ale niekoniecznie zachęca do spędzenia w niej wielu dni.

Dlatego też opcja szybkiego udania się w góry była witana z przyjemnością. Poza jazdą na koniach w przepięknych okolicznościach przyrody były też inne atrakcje, jak spanie w jurtach, wizyty u niesamowicie gościnnych rodzin nomadzkich, mycie włosów w lodowatej wodzie ze studni. Ale dwa wydarzenia zrobiły największe wrażenie, wydarzenia związane ściśle z kirgiskimi zwyczajami i kulturą.

Pierwszym z nich jest polowanie z orłami🦅 A dokładniej rzecz biorąc z orlicami, bo to akurat samice są preferowane do łapania królików, lisów czy innego zwierza. Możliwość trzymania ogromnego ptaka na ręku, a przy tym założenie na siebie tradycyjnego stroju kirgiskich jeźdźców robi robotę!

Drugim wydarzeniem, w którym jest się bardziej widzem, niż aktywnym uczestnikiem, jest kok-boru, a więc dyscyplina sportowa wymagająca ogromnej wprawy w jeździe konnej, dużej krzepy i pewnej dozy szaleństwa, bo bez tego utrzymanie ciężkiej kozy unikając razów nahajami i napierających innych jeźdźców będzie raczej trudne… Dyscyplina ta zrobiła duże wrażenie na widzach odbywających się całkiem niedawno w Kirgistanie właśnie Igrzysk Nomadów i nie ma się czemu dziwić!
Wyprawa zimowa w kirgiskie góry sprawiła, że dziewczyny nabrały ochoty na więcej! Tym bardziej, że towarzystwo, w jakim jeździły trafiło się fenomenalne! A Azja Środkowa ma jeszcze mnóstwo do zaoferowania. I trzeba się z tym spieszyć, bo robi się coraz bardziej turystyczna…




